Świadectwo Mariusza

wpid-wp-1425624321137.jpegCześć mam na imię Mariusz. Mieszkam w Bytomiu. Pochodzę z rodziny patologicznej, w której większość najbliższej rodziny była w więzieniu, od rodziców do braci. Brak przykładu w domu sprawił, że również szedłem w tą stronę. Nie uniknąłem problemów z prawem. Już w klasie podstawowej (3) miałem kilka spraw za pobicia, zastraszanie czy kradzieże. Z rodzicami niewiele rozmawiałem przeważnie się kłóciliśmy , z braćmi podobnie. Uzależniłem się od papierosów, alkoholu i kiedy jeden z braci wyszedł z więzienia, wpadłem w nałóg narkotykowy. Nigdy nie miałem wsparcia od rodziny, dlatego straciłem sens życia. Było mi już obojętne czy mi się coś stanie czy mnie zamkną w więzieniu. Pewnego razu gdy moja kuratorka przyszła do domu to powiedziałem jej przy rodzicach, że mam tego wszystkiego dość i chcę iść do domu dziecka. Dziś wiem, że wtedy bym już w ogóle przegrał walkę o swoje życie. W szkole nie byłem przyjaźnie nastawiony do nauczycieli. Przeszkadzałem i rozwalałem lekcję.  Księdza który prowadził religię obrażałem, pamiętam , że raz go oplułem i kopnąłem. Ale chodziłem na religie ponieważ kazali mi.

Pewnego dnia na jednej z katechez ten sam ksiądz powiedział na lekcji „daj szansę Bogu”. Początkowo to weszło i wyszło, ale coś zostało w moim sercu i zaczęło działać.  Po jakimś czasie  ksiądz proponował przygotowującym się do bierzmowania rekolekcje (ja nie chodziłem na bierzmowanie).  Zaciekawiłem się tym i zapytałem czy mógłbym pojechać. Ku mojemu zdziwieniu ksiądz wyraził zgodę. Były tam treści, w których bardzo się odnalazłem ponieważ były o walce w życiu z różnymi sytuacjami, relacjami, czyli z rzeczami z którymi sobie nie radzę. Postanowiłem, że pójdę tam do spowiedzi(nie chodziłem do niej  od Pierwszej Komunii).  Podczas spowiedzi spotkałem Boga.  Gdy zacząłem wymieniać pierwsze grzechy to popłynęły mi łzy z oczu, potem rozpłakałem się jak dziecko. Gdy skończyłem to ksiądz powiedział mi: „Mariusz Bóg zabiera Ci serce z kamienia a daje serce z ciała”. Po tych słowach doświadczyłem, że ciężki kamień spada mi z serca. Poczułem lekkość w sercu i ogromną wolność.  Doświadczyłem  takiej miłości jakiej nigdy nie miałem w domu. Gdy wychodziłem z konfesjonału to ksiądz wyszedł i mnie przytulił, to było tak piękne i mocne.  Ludzie którzy mnie znali nie mogli uwierzyć ,że to ja.

To był moment w którym Bóg dał mi nowe serce oraz nowe życie. Postanowiłem że chce aby Bóg był moim Panem i Zbawicielem i tym,  któremu ufam i powierzam siebie. Bóg działa w moim życiu do dziś Nie mam już problemu z nałogami i uzależnieniami i żadnej sprawy w sądzie. Kuratorka po roku od spotkania Boga wysłała mi list, że już nie będzie prowadzić mnie bo jestem grzeczny. Cała moja przeszłość została wyczyszczona. Do dziś mam w Piśmie Świętym ten list który mi napisała. Bóg ma dla mnie dobry plan i pomaga mi go realizować. Mam dobrą prace, o która się modliłem. Wyprowadziłem się od rodziców 2 tygodnie po skończeniu 18 lat,nie mając pracy, mieszkania i pieniędzy. Bóg dał mi wspólnotę, ludzi którzy się zatroszczyli o mnie i pomogli się wyprowadzić . Teraz mieszkam sam, pracuje, uczę się zaocznie i w przyszłości planuję iść na studia. Chciałbym też założyć rodzinę, gdy modliłem się, Bóg obiecał mi to w Psalmie 128 (polecam ).
Wierzę głęboko że On ma plan nie tylko dla mnie, ale dla każdego z nas, również dla Ciebie. Bóg jest dżentelmenem i czeka aż Ty pozwolisz Mu się prowadzić. Dlatego zachęcam Cię słowami, które ja kiedyś usłyszałem od Boga , dziś Ty DAJ SZANSĘ BOGU.