Świadectwo Darii

Nazywam się Daria. Kiedyś moja wiara była znikoma, nie szukałam kontaktu z Bogiem, nie odczuwałam Go w swoim życiu. Mówiłam o sobie, że jestem ateistką. W okresie dorastania zaczęłam się gubić. Buntowałam się przeciw wszystkiemu i wszystkim. Ciągle brakowało mi miłości i ciepła, dlatego wchodziłam w toksyczne relacje z ludźmi, którzy łatwo to wykorzystywali. Nie byłam szczęśliwą nastolatką, panicznie bałam się życia. W wieku 14 lat po raz pierwszy poszłam do psychiatry z objawami nerwicy i depresji. Już wtedy miałam silne myśli samobójcze i brak jakiejkolwiek ochoty do życia.

Zaczęłam koić swój ból w alkoholu, co w następstwie stało się już codziennością, z którą nie wiedziałam jak skończyć. Gdy miałam 17 lat dodatkowo doszedł do tego problem z jedzeniem. Przechodziłam płynnie pomiędzy anoreksją i bulimią. Byłam hospitalizowana i przebyłam kilka terapii grupowych i indywidualnych. Objawy malały na krótki okres czasu, potem znów wracałam do starych nawyków – wymiotowałam kilka lub kilkanaście razy dziennie. Lekarze zawsze dziwili się, że mój stan zdrowia jednak nie był taki zły – mówili nie raz, że to cud, że mimo wszystko żyję i mój organizm funkcjonuje w miarę prawidłowo. Przez ten cały okres pojawiali się ludzie w moim życiu, którzy zapewniali mnie, że powinnam zaufać Bogu, że w Nim jest nadzieja. Nie ufałam, byłam na Boga w jakiś sposób obrażona. Dopiero teraz widzę, że On działał w moim życiu nawet wtedy, gdy ja Go odrzucałam. To trwało kilka lat, kilka ciemnych lat. Pawła poznałam zanim się nawrócił, widziałam przemianę w jego życiu. Paweł opowiadał mi o Bogu, o tym ile dobrego zrobił w jego życiu, a ja nie wierzyłam w Bożą moc. Po wielu namowach i mimo mojej niechęci zaczęłam jeździć tu, do parafii św. Anny na spotkania Szkoły Nowej Ewangelizacji. Poznałam tu ludzi, którzy podali mi swoją pomocną dłoń i którzy modlili się za mnie, bo moje nawrócenie nie było takie proste. Potrzebowałam wielu modlitw, wielu prób kontaktu z Bogiem, aby w doświadczyć Jego Miłości i uwierzyć, że On jest obecny w moim życiu. W czerwcu razem w Pawłem uczestniczyliśmy w kursie Nowe Życie organizowanym przez SNE. Ostatniego dnia kursu w czasie modlitw uwielbienia, poczułam niesamowite ciepło w okolicach żołądka, czułam że coś dobrego się właśnie dzieje i w tym momencie jedna z obecnych osób miała przekonanie, że właśnie zostaje uzdrowiona osoba, która ma różnego rodzaju problemy z żołądkiem. Wiedzieliśmy obydwoje, że chodzi o mnie, że właśnie następuje przełom w mojej chorobie. To właśnie wtedy doświadczyłam miłości Boga i Jego wsparcia. Zostałam uzdrowiona. Moje życie zaczęło nabierać sensu. Jestem zdrowa, po wielu latach leczenia, które nie przyniosło większych rezultatów, uzdrowienie przyszło od Boga. Byłam kiedyś przekonana, że problem z jedzeniem nigdy nie minie, a teraz jem normalnie, nie mam żadnych objawów związanych z zaburzeniami jedzenia – to jest cud. Uczę się akceptacji samej siebie, bo wiem, że Bóg kocha mnie taką jaką jestem. Moje życie nabrało sensu, wiem, że Bóg jest przy mnie, przy nas i że ma nas w opiece. Mimo dużego problemu z alkoholem, który wydawał mi się nie do rozwiązania – Bóg uwolnił mnie z tego problemu. Mówiono mi, że wszystko co dobre przychodzi od Boga i że tylko przy Bogu mogę zaznać prawdziwej miłości, radości i szczęścia. Nie wierzyłam w to. Dziś wiem, że nie ma innej drogi niż ta, którą wybrałam. I chociaż zdarzają się trudne momenty w życiu, nie tracę wiary w Boga, tego który odmienił moje życie.