Świadectwo Pawła

Nazywam się Paweł. Mam 25 lat, pochodzę ze zwyczajnej, katolickiej rodziny. Wierzyłem w Boga, jednak tak naprawdę Go nie znałem, nigdy nie doświadczyłem Jego miłości, tego że jest przy mnie. Moje życie pełne było buntu, początkowo mającego ujście w muzyce. Później swoją frustrację topiłem w alkoholu i przynależności do subkultury punkowej. Chodziłem w ciężkich butach, starym, podartym ubraniu, na głowie miałem irokeza, na ciele tatuaże i kolczyki. W czasie wkraczania w dorosłe życie coraz częściej sięgałem po alkohol. Z czasem w moim życiu pojawiły się narkotyki. Coraz bardziej traciłem sens życia. Byłem bardzo wrogo nastawiony do ludzi, a moim jedynym argumentem była siła.

Z czasem codzienne problemy stawały się dla mnie barierą nie do przejścia, co doprowadziło mnie do psychiatry w celu leczenia objawów depresji i nerwicy. Pomimo przyjmowania leków psychotropowych, nie rezygnowałem z alkoholu i narkotyków, co doprowadziło do zaniku jakichkolwiek ambicji w moim życiu. Nie widziałem szans na lepsze. Coraz częściej pojawiały się myśli samobójcze. Pomimo sposobu życia, który prowadziłem, Bóg cały czas był przy mnie. Posyłał do mnie ludzi, którzy przypominali mi, że to On jest najważniejszy i że jedynym sposobem na wyjście z moich problemów jest Jego pomoc. Postanowiłem dać Mu szansę. Zacząłem jeździć na spotkania wspólnoty Szkoły Nowej Ewangelizacji, częściej się modliłem, po kolejnej wizycie u psychiatry zrezygnowałem z alkoholu, jednak to nie wystarczało. Ciągle przebywałem w środowisku, w którym spędziłem poprzednie lata, ciągle zażywałem narkotyki. Bóg chciał ode mnie czegoś więcej, chciał, abym Mu całkowicie zawierzył, chciał, żebym oddał Mu wszystko, całe swoje życie. Kiedy to uczyniłem, Bóg dał mi nowe życie, przemienił moje myślenie, uwolnił od narkotyków, z nałogu palenia papierosów, uczynił mnie zdolnym do przebaczenia, wlał w moje życie pokój i miłość. Obecnie moje życie wolne jest od używek. Bóg uzdrowił mnie z depresji i nerwicy. Moje życie nabrało sensu. Pomimo tego, że czasami zdarzają się gorsze momenty, wiem, że Bóg zawsze jest przy mnie, a życie z Nim daje mi wielką radość. Czasami aż trudno mi uwierzyć, że tak niewiele potrzebowałem, aby być szczęśliwym.